Hej nazywam się Alexandra Bilek mam 17 lat, mieszkałam z rodzicami w Warszawie ale po namowie moich przyjaciółek wylądowałam w Krakowie,tam też wraz z Mają, Kasia i Jagodą rozpoczynamy pierwszy rok szkolny,zdecydowaliśmy się na liceum biochemiczne super prawda, moi rodzice sceptycznie podchodzili do sprawy ale dzięki rozmowie nagabywaniu moich koleżanek w końcu się zgodzili.
-rusz się Alex bo spóźnimy się na pierwszy dzień w nowej szkole- burczy Jagoda nadeptując mi na buty
-zaraz muszę napisać esa do mamy- zawołałam przyśpieszając kroku- pojechała niecałą godzinę temu a już chcę bym zdała jej raport
-jest nadopiekuńcza- woła Kasia- nigdy nie rozstawała się z tobą na chwile a tu masz...
-może masz rajcę- kończę pisać i chowam telefon do torebki
-Dziewczyny- piszczy jedna z koleżanek- widzicie to co ja,trafiliśmy do raju- pokazuje palcem na siedzących obok chłopaków.Wszystkie zaczynamy się głośno śmiać. Jagoda jest hmmm... mega flirciarą w poprzedniej szkole nie było żadnego chłopaka z którym by nie rozmawiała jest pewna siebie i wie do czego dąży nie tak jak ja.
-Dziewczyny- piszczy jedna z koleżanek- widzicie to co ja,trafiliśmy do raju- pokazuje palcem na siedzących obok chłopaków.Wszystkie zaczynamy się głośno śmiać. Jagoda jest hmmm... mega flirciarą w poprzedniej szkole nie było żadnego chłopaka z którym by nie rozmawiała jest pewna siebie i wie do czego dąży nie tak jak ja.
-Kiedy rozpoczyna się uroczystość- pytam zmieniając temat
-o 10;30- woła Maja - więc mamy jakieś pół godziny
Siadamy na ławce,pogoda jest piękna, bezchmurne niebo pokazuje nam swoje uroki, a ścieżki latających samolotów wprawiają w zachwyt. Spoglądam na wielki zielony budynek znajdujący się tuż obok parku, świetne miejsce na spędzenie czasu pomiędzy lekcjami, z tego myślenia zachciało mi się siku
-dziewczyny muszę do toalety - wołam wstając szybko- już już -popędzam
-spadaj Alex- burczy Jagoda jak zwykle- oglądam chłopców chyba wpadłam jednemu w oko
Mój wzrok ląduje na Maji ale ona też ma mnie gdzieś, super moje wspaniałe koleżanki
-nie to nie sama pójdę - warczę i podążam w stronę zielonego budynku. O cholera ! wołam na głos wchodząc do środka jaki on duży, rozglądam się wokół na jednej ścianie wiszą plakaty szkolnych gwiazd, druga ściana zapełniona jest pucharami, z tego wrażenia zapomniałam po co tu przyszłam ale szybko pęcherz daje o sobie znać ach tak siku. Podążam długim korytarzem szukając drzwi z napisem WC, nawet nie zdążyłam się zorientować kiedy się zgubiłam, kurde !. Próbuje przypomnieć sobie drogę ale bezskutecznie mój mózg kolejny raz mnie zawiódł.
Siadam na ławce, wyciągam telefon z torby, nie ma zasięgu super, macham telefonem na prawo i lewo
-nie wysilaj się - woła jakiś chłopak siedzący dwie ławki dalej - tu nie ma zasięgu
I fajnie zostałam uwięziona w szkole a to wszystko przez moje wspaniałe,kochane,pomocne koleżanki które zamiast iść ze mną wolały oglądać chłopaków. Chowam telefon do torebki to mam przekichane
-nie idziesz na rozpoczęcie roku- pyta chłopak,który w mgnieniu oka znalazł się obok mnie
-ta..- przełykam ślinę - tylko...
-zgubiłaś się - przerywa mi uśmiechając się do mnie
-tak- czuje że się rumienie
-nie dziwie ci się sam miałem problemy kiedy pierwszy raz tu przyszyłem, moja rada zawsze choć w grupie- śmieje się a ja dostrzegam jego białe żeby, przyznam że jest bardzo przystojny.
-nie wiem jak to się stało- śmieje się razem z nim - szukałam tylko toalety
Brunet spogląda na mnie z góry podpierając ścianę, nie mogę oderwać wzroku od jego zielonych oczu i jeszcze przegryza wargę, powstrzymując śmiech
-to co idziemy? - wstaje, pokazując mu ręką by prowadził
Wydaje mi się jakbyśmy szli cały dzień, dopiero teraz dostrzegłam jego lekko zarysowane mięśnie, jego sylwetka jest wzorcem dla nie jednego Boga.
W końcu wyszliśmy na zewnątrz, rozglądam się w poszukiwaniu moich koleżanek
-tu jesteś- wola pżerażona Maja- dzwoniliśmy do ciebie chyba setki razy
-było iść ze mną - syczę - a nie teraz udawać zmartwienie
-Alex- woła Kasia przytulając mnie
-to ja już pójdę - mówi nieznajomy- do zobaczenia Alex a i uważaj na korytarze- uśmiecha się i odchodzi . Czuje że znowu się rumienie
-Poproszę o wyjaśnienie- woła Jagoda- pokazując na chłopka w oddali - kto to ?
Spoglądam na nią nerwowo
-gdyby nie on, nadal bym siedziała w szkole w poszukiwaniu zasięgu,bo komuś nie chciało się ze mną iść
-oj przepraszam- woła przytulając mnie- a tak nawiasem mówiąc ale z niego ciaaacho- śmiejemy się i podążamy na sale gdzie rozpoczęła się uroczystość a mi nadal chce się siku ;D
Zapowiada się bardzo ciekawie, zaobserwowałam, więc teraz tylko będę wyczekiwać dalszych części :)
OdpowiedzUsuńCiekawie <3 Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńhttp://szeptypustyni.blogspot.com/
Ciekawe, fanie się zaczyna, będę odwiedzać :)
OdpowiedzUsuńhttp://thediize.blogspot.com/2016/03/jej-historia.html